"Ku Słońcu idąc" poświęcona Heluni Kurcyuszowej
Zofia Grudzińska
ZAKOPANE
Helunia i góry to temat dla Rysia Daniłło. Zabawny wierszyk z 1961 r. "Oda do Rysia" powstał w Zakopanem w czasie jednej z ich taterniczych przygód; zakończonej nogą Heluni w gipsie. Myślę, że, Helunia w równym stopniu kochała góry, jak i Zakopane.
Kiedy z Nią tam wiele lat później byłam, były to lata siedemdziesiąte, kwitły krokusy. Helunia oprowadzała mnie po swoim przedwojennym Zakopanem, które nosiła w pamięci - przez czas wojny i okupacji - prawie pół wieku, świeżo upieczona studentka Helunia i Jej Ojciec Prezydent m. Warszawy zamieszkali w zakopiańskim pensjonacie. Był wrzesień, piękna pora na górskie wycieczki. Widać pobyt ten był znaczący gdyż Helunia zapamiętała z tego pobytu mnóstwo szczegółów.
Nasz wczesnowiosenny pobyt był szaleńczy, tak intensywny, iż pod koniec wydawało się iż nie wytrzymam tempa, które nadała Helunia. Rano wielogodzinne wyprawy w góry. Powrót o zachodzie słońca. Nasza kwatera przy ul. Strążyskiej - góralska chata z p. Stasiem rzeźnikiem z hotelu "Kasprowy" stanowiła pułapkę, gdyż p. Stasio polubił Helunię i bardzo zabiegał o Jej towarzystwo. Ale Helunia miała na wszystkie wieczory własny dla nas program: a to wernisaż malarski na szkle, a to posiady góralskie, a to "Piwnica Pod Baranami", która akurat zjechała do Zakopanego. Te wieczory przeciągały się nieraz głęboko w noc. Nocny powrót na ulicę Strążyską, a rano w góry.
Ostatni, jednodniowy pobyt Heluni w Zakopanem w późnych latach osiemdziesiątych, kiedy już musiała posługiwać się kulami był inny. Była to jesień, nasi zakopiańscy przyjaciele Aja i Krzyś Rettingerowie odebrali ją ze stacji i zabrali do swojego domu na ul. Za Strugiem. To bardzo piękny dom, widok na góry nie jest stamtąd atrakcyjny ale gospodarze o górach mogą opowiadać w nieskończoność. Myślę, że wtedy Helunia tak właśnie pożegnała swoje góry
***
Książka nie pretenduje do miana biografii. Obejmuje ona wycinek czasu od 16 kwietnia 1945 do 28 stycznia 199 r.. Momenty te w życiu Heluni są początkiem i zakończeniem Jej wędrówki "Ku Słońcu".
Wielki przyjaciel Heluni nieżyjący Romek Cerebież-Tarabicki napisał we wspomnieniu o Niej: "po wypełnieniu swojej misji opuściła Szczecin i na stałe wróciła do Warszawy". Brak mi bardzo Jego wsparcia. Podjęłam próbę bycia przewodnikiem po zdarzeniach i miejscach związanych z Helunią, które uznałam za znaczące dla naszego miasta. Rozmawiałam z wieloma przyjaciółmi Heluni, bez pomocy których książka nie mogłaby powstać.
Pragnę podziękować im wszystkim: za współpracę.
Zofia Grudzińska
ŻYCIE NA KILKA POWIEŚCI
Mówi się, iż rzeczywistość jest bogatsza od fikcji. Ta prawda dotyczy także życia poszczególnych ludzi, ich dróg życiowych, powikłanych - nieraz - losów i przeróżnych doświadczeń. Sprawdziło się to także w niezwykłym życiu naszej Heluni, którego nie sposób opisać w okolicznościowym tomiku. Zawsze pozostanie jeszcze jakaś reszta. Życie to poświęcone służbie wielu dobrym sprawom, ludziom i miastu, pełne rozległych zainteresowań i twórczych dokonań wystarczyłoby na niejedną książkę. Nic dziwnego, że życie to było przedmiotem wielu artykułów, wywiadów i opowieści zamieszczanych w prasie szczecińskiej i ogólnopolskiej.
I nic też dziwnego, że jeden z takich wywiadów został opatrzony tytułem "Życie na kilka powieści".
Z wielu takich publikacji zamieszczono w tym rozdziale kilka (w tym jedną pióra samej Heluni), które ukazują Jej sylwetkę i szczególne miejsce w dziejach powojennego Szczecina.
Tadeusz Ostrowski
powrót