Urodził się 24 maja 1927r. w Warszawie. Absolwent Wydziału Architektury Politechniki
Warszawskiej. Do Stowarzyszenia Architektów Rzeczypospolitej Polskiej przystąpił
29 marca 1952r. Pełnił funkcję Prezesa Oddziału Szczecińskiego SARP w latach 1954-1956,
aktywnie uczestniczył w pracach Stowarzyszenia jako członek Zarządu, a także jako
przedstawiciel Kolegium Sędziów Konkursowych Oddziału.

Aktywnie uczestniczył w działalności Towarzystwa Urbanistów Polskich, którego
był Prezesem również w bieżącej kadencji. Został laureatem Wojewódzkiej Nagrody
za wybitne osiągnięcia w dziedzinie upowszechniania kultury. Pełnił obowiązki
Inspektora Konserwatorskiego w Ministerstwie Kultury i Sztuki, Kierownika Pracowni
Projektowej w Pracowni Konserwacji Zbytków, Kierownika Oddziału Architektury w
Wydziale Budownictwa i Architektury PWRN, Głównego Projektanta odbudowy Zamku
Książąt Pomorskich w Szczecinie. Wiele lat swojej pracy związał z Politechniką
Szczecińską - m.in. jako dyrektor Instytutu Architektury i Planowania Przestrzennego,
prodziekan i prorektor. Jest autorem kilkudziesięciu opracowań studialnych
i projektowych w zakresie historycznej architektury i urbanistyki m.in. projektu
odbudowy Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie, bazyliki archikatedralnej p.w.
św. Jakuba i renowacji kościoła św. Jana w Szczecinie, kościoła Mariackiego w
Stargardzie Szczecińskim, zespołów staromiejskich w Trzebiatowie i Moryniu. Wśród
nich projekt odbudowy Zamku Książąt Pomorskich oraz prace dotyczące restauracji
Starego Miasta w Trzebiatowie uzyskały nagrody Ministra Kultury i Sztuki oraz
Rektora Politechniki Szczecińskiej. Opublikował wiele prac naukowych z dziedziny
ochrony i konserwacji zabytków, a także brał udział w sesjach i sympozjach dotyczących
problematyki konserwatorskiej. W naszej pamięci pozostanie jako wielki autorytet
dla kilku pokoleń architektów a także jako wybitny praktyk w dziedzinie konserwacji
zabytków architektury i urbanistyki. | |
O
Stanisławie Latourze słów parę. Od dobrych
paru lat nie byłem w Szczecinie i cieszyłem się, że z okazji wykładu, który tam
miałem mieć, zobaczę jak się rozwija miasto i jak mają się od dawna nie widziani
Koledzy. W wypełnionej sali "Klubu 13 Muz" zobaczyłem w pierwszym rzędzie Stanisława
Latoura. Ponieważ do rozpoczęcia wykładu było jeszcze trochę czasu podszedłem,
aby - choć krótko - porozmawiać. Łączyło mnie z Nim wiele wspomnień z dawnych
czasów, kiedy był prezesem szczecińskiego oddziału SARP (1954-1956) a także z
pierwszej sarpowskiej autokarowej wyprawy do Francji w roku 1956, którą prowadziłem.
Wspominam o tym wyjeździe, ponieważ wytworzył on między jej uczestnikami przeżywającymi
wspólnie wielką życiową przygodę, doznających fascynacji nowoczesną a niedostępną
w kraju nowoczesną architekturą - specyficzną trwałą więź. Do dziś, kiedy spotykam
nielicznych już uczestników tamtej wyprawy wracają wspomnienia i ożywia się ta
właśnie niecodzienna więź. Nic dziwnego więc, że przypomnieliśmy sobie i ten dawny
czas. Pytałem oczywiście o zdrowie. Zauważyłem też, że Jego Dom Księży Pallotynów,
przytulony do kościoła św. Jana Ewangelisty w Szczecinie znakomicie się spatynował.
Nas obu zresztą pokryła też niezła patyna. Wymiana tych słów była krótka, bo czas
było na wykład., ale to była nasza ostatnia rozmowa. Zaskoczeniem była dla mnie
wiadomość o Jego śmierci, która dotarła do mnie po powrocie do Warszawy. Zobaczymy
się jeszcze na Powązkach ! Tadeusz Barucki | |
Architekt, profesor Stanisław
Latour - wspomnienie. Odszedł
od nas............... słowa które dla mnie dosłownie opisały ostatnie dni. Jeszcze
w środę w ubiegłym tygodniu gościliśmy Profesora w siedzibie SARP-u na wykładzie
Kolegi Tadeusza Baruckiego. Przybiegł na spotkanie lekko spóźniony, przepraszając
z powodu przeciągającego się poprzedniego zebrania. I taki pozostanie w mej pamięci,
w ciągłym ruchu, w drodze na kolejne spotkania, w których czuł się w obowiązku
jako architekt uczestniczyć. Profesor Stanisław Latour - którego miałam przyjemność
spotkać rozpoczynając studia architektoniczne i w osobie którego, do dnia jego
odejścia znajdowałam oparcie i pomoc. A znajomość nasza zaczęła się w sposób
nietypowy. Pamiętam temat naszej pierwszej, przypadkowej rozmowy na uczelni, tuż
po zdanym egzaminie na architekturę - o nadchodzącym czasie studiów, rozpoczynających
się zajęciach .Rozmowa bardzo ciepła, bezpośrednia, która zakończyła się niespodzianką
- otrzymaniem od Profesora deski kreślarskiej - jakże cennej na początku studiów.
Zawsze będę wspominać Profesora jako jednego z nielicznych, którzy umieli zrozumieć
studentów, wykazując w stosunku do nich olbrzymią tolerancję, cierpliwość i życzliwość.
A potem poznaliśmy jego olbrzymią wiedzę na temat historii architektury, którą
się zawsze chętnie dzielił, którą przekazywał w sposób gawędziarski, z pasją i
zaangażowaniem. Przez wszystkie minione lata znajdował czas do spotkań, rozmów
i dyskusji na tematy związane z architekturą i miastem, nigdy nie odmawiając pomocy
merytorycznej.I taki kontakt mieliśmy przez wiele lat. Zawsze skromny, z
dużą kulturą osobistą. Nie spotkamy się, nie podyskutujemy - ale to nie prawda
do końca. Niejednokrotnie jeszcze w naszej pracy, kontaktach zawodowych będziemy
nawet nieświadomie korzystali z jego wiedzy, kultury - bo te elementy pozostawił
w nas na stałe. Ewa Nosek. | |